Kilka dni temu iPhone XR został ogłoszony najlepiej sprzedającym się modelem świata – właśnie poznaliśmy jego następcę, który jest tańszy i znacznie lepiej wyposażony w każdej kategorii. iPhone 11 to nowa karta historii Apple oraz pretendent do tytułu nowego najpopularniejszego flagowca na świecie.
Konferencja marki z Cupertino przewrotnie rozpoczęła się od zaprezentowania gier Apple Arcade, aby następnie skupić się na nowym iPadzie oraz Apple Watch 5. Główne show ukradł jednak iPhone 11, czyli bezpośredni następca iPhone’a XR i najtańszy flagowiec z tegorocznej kolekcji.
Pierwsze zaskoczenie – nowy flagowiec jest tańszy od poprzednika, gdyż jego amerykańska cena wynosi 699 dolarów, czyli 3599 złotych w Polsce. Dla porównania iPhone XR został wyceniony wstępnie na 3729 złotych. Obniżka rynkowej ceny iPhone’a 11 to nie tylko mistrzowski ruch Apple, ale przede wszystkim pierwszy krok do przeskoczenia sukcesu poprzednika.
Przed kulminacyjnym momentem prezentacji iPhone’a 11 marka pochwaliła się współczynnikiem zadowolenia konsumentów na poziomie 99%. Jeżeli kupiliście i z zadowoleniem używaliście iPhone’a XR, a także przymierzacie się do zakupu jego sukcesora, możecie już niebawem dołożyć swoją cegiełkę do procentów Apple, gdyż nowy iPhone zawiera sporo ciekawych innowacji.
Najważniejszą z nich wydaje się aparat szerokokątny o rozdzielczości 12 MP oraz polu widzenia o kącie 120 stopni. Obiektyw został złożony z pięciu elementów i posiada przysłonę f/2.4. W pokazanym przez ekipę Tima Cooka filmie możliwości oczka były – niespodzianka – bardzo imponujące i stanowiły świetną alternatywę dla głównego aparatu.
W aparacie podstawowym, który również posiada rozdzielczość 12 MP, nie zapomniano o jasnej przysłonie f/1.8 oraz wsparciu optycznej stabilizacji obrazu (OIS). Obiektyw umieszczono nad oczkiem szerokokątnym w kwadratowej ramce wraz z diodą LED – nowy element na tylnym panelu nie ma wiele wspólnego z symetrią, ale jestem pewien, że spodoba się wielu fanom Apple.
Firma promuje przede wszystkim możliwości nagrywania wideo w rozdzielczości 4K przy 60 klatkach na sekundę oraz dedykowany tryb nocny, potrafiący wyłuskać szczegóły z bardzo ciemnych scenerii. Odświeżony aparat ma oferować także lepsze ujęcia slow-motion i świetne zdjęcia czarno-białe, jakością odpowiadające nawet profesjonalnym sprzętom.
Korporacja popracowała także nad aparatem do selfie, który od teraz posiada więcej megapikseli (12 MP) oraz potrafi nagrywać wideo w zwolnionym tempie, rozdzielczości 4K przy 30 i 60 klatkach na sekundę. Oczko obejmuje także więcej fotografowanych osób po obróceniu telefonu.
Na pokładzie iPhone’a 11 znalazł się nowy układ Apple A13 Bionic, który jest energooszczędniejszy od poprzednika oraz wydajniejszy od konkurentów z Androidem. Przewaga nad Snapdragonem 855 jest znacząca, ale robi wrażenie dopiero przy porównaniu mocy układu graficznego – jednostka Qualcomma nie miała w wykonanych testach szans.
Apple reklamuje swojego najtańszego flagowca sloganem „W sam raz wszystkiego” i trudno się z nim nie zgodzić – iPhone 11 nie jest przełomem, ale posiada wszystko, czego mu trzeba. Także baterię, która według producenta powinna działać o jedną godzinę dłużej od poprzednika. Mając na względzie to, że iPhone XR pracował najdłużej spośród iPhone’ów z 2018 roku, uważam to za wiążącą obietnicę.
Oszczędności pojawiły się naturalnie w ekranie Liquid Retina HD, który posiada przekątną 6,1-cala i jest wykonany w technologii IPS. Niezbyt przekonująca jest jego niska rozdzielczość HD+ (1792×828), przekładająca się na 326 pikseli na cal. To wystarczająco dużo do komfortowego korzystania, ale wciąż zbyt mało, by nazwać matrycę idealną. Przeszkadza mi także szerokie i niemodne wcięcie wyrastające z górnej krawędzi.
W iPhone 11 przeszkadza mi także dołączona do zestawu ładowarka o mocy 5 W, która jest niczym innym jak tylko żartem z klienta. W telefonie za ponad trzy i pół tysiąca złotych wymagałbym od marki przywiązania do szczegółów – ładowarka jest tylko i aż dodatkiem, bez którego nasz iPhone odmówi posłuszeństwa po wyczerpaniu baterii. Apple zachęca nas do pogłębienia domowej dziury budżetowej poprzez zakup osobnej ładowarki 18 W, nie mówiąc już o dostępie do uzupełniania indukcyjnego. Ładowarkę bezprzewodową również znajdziecie w sklepie Apple Store.
Niezaprzeczalnie tak. Jest tańszy, mocniejszy, według niektórych ładniejszy, a także kusi dłuższym czasem pracy na baterii, dlatego wróżę mu spory sukces w sprzedaży. Apple iPhone 11 może być jednym z nielicznych iPhone’ów, na którego będą mogli sobie pozwolić oszczędniejsi maniacy.
Dodatkowo jest on dostępny w sześciu wersjach kolorystycznych, w tym takich, których nie znajdziemy, wybierając droższe iPhone’y 11 Pro. Sprzedaż rozpocznie się w Polsce już 20 września – o cenach przeczytacie poniżej:
https://www.gsmmaniak.pl/1047116/ceny-iphone-11-iphone-pro-oraz-iphone-pro-max-w-polsce/
Niektóre odnośniki na stronie to linki reklamowe.
Samsung Galaxy S27 Ultra bez S Pen staje się możliwością. Nowy przeciek sugeruje, że Samsung…
Świetna bijatyka – Mortal Kombat 11 jest teraz do kupienia taniej o 206 zł. Jeśli…
W polskich sklepach pojawił się Samsung Galaxy A26 5G: względnie niedrogi telefon z lubianego przez…
Specyfikacja POCO F7 po premierze nowego procesora wydaje mi się spełnieniem marzeń dla fana tanich…
Snapdragon 8s Gen 4 to nowy SoC dla zabójców flagowców. Tym razem zyski w wydajności…
Wygląda na to, że pod kątem wyceny produktów, znowu jesteśmy traktowani gorzej od reszty Europy.…