Fot. producenta
vivo Y35, vivo Y22s i vivo Y16 już od 26 września będą dostępne w sprzedaży w Polsce. Znamy ceny i możliwości prześlicznych średniaków. Czy design je usprawiedliwia?
Chiński producent vivo wprowadził do Polski trzy nowe smartfony. Reprezentują budżetową i średnią półkę cenową. vivo Y35, vivo Y22s i vivo Y16 będą dostępne już od jutra. Co oferują i jak wypadają na tle konkurencji?
Zacznijmy od najciekawszego – no i najdroższego – modelu. vivo Y35 został wyposażony w ekran o przekątnej 6.58 cala. Ma rozdzielczość FullHD. Wykonano go w technologii IPS LCD. Szkoda, bo w tej cenie AMOLED staje się standardem. 90 Hz odświeżanie też nie zwala z nóg.
Specyfikację otwiera Snapdragon 680. Mamy też 8 GB RAM, które wirtualnie można rozszerzyć o kolejne 8 GB. Teoretycznie daje nam to najtańsze 16 GB RAM na rynku. Wrażenie robi też pamięć na dane. 256 GB to rzadkość w tej cenie. Podobny zestaw testowałem w realme 9 4G. vivo Y35 będzie śmigał w większości scenariuszy.
vivo nie ma jednak tak imponującego aparatu. Główna matryca ma 50 MP, ale OIS tu nie znajdziesz. Pozostałe dwa sensory po 2 MP to zapchajdziury po 2 MP. Producent chwali się zaawansowanym trybem nocnym. Mamy tu też baterię 5000 mAh, ale z ładowaniem o mocy zaledwie 18 W. Zdecydowanie za wolno w 2022 roku.
Drugi średniak to vivo Y22s. Pomimo oczywistego, niższego pozycjonowania znajdziesz tu sporo podobieństw do vivo Y35. Procesor to ten sam Snapdragon 680. Mamy jednak 6 GB RAM, ucięto też jeden z 2 MP matryc. 50 MP aparat główny pozostał taki sam. Ekran ma przekątną 6.5 cala.
To tyle z zalet. Wyświetlacz to tylko HD+, poza tym oferuje jedynie 60 Hz. Bateria to znowu to samo – 5000 mAh i ładowanie 18 W. Przy takiej cenie vivo Y22s nie broni się niczym. N0 – może poza designem. Jeśli chcesz kupować oczami, to się nie rozczarujesz.
Na koniec został mi vivo Y16. To jeden z tych modeli, które dobitnie pokazują, że nie ma już fajnych smartfonów do 1000 złotych. Producent niespecjalnie chce się nawet chwalić procesorem. Sprawdziłem – to MediaTek Helio P35. To nie jest zły układ, ale jego obecność w telefonie za więcej niż 5 stówek nie przystoi.
4 GB RAM (teoretycznie 5 GB, bo rozszerzalne o dodatkowy 1 GB) na nikim nie zrobią wrażenia za niemal tysiaka. Przy 6.5″ ekranie HD vivo Y16 broni się pewnie czasem pracy bez ładowania. 5000 mAh brzmi fajnie, ale szybkiego ładowania tu nie uświadczysz. Znowu – jedynie designem broni się wśród konkurencji.
Wszystkie opisane powyżej telefony Vivo trafią do sprzedaży już 26 września, czyli jutro. Ceny w polskich sklepach będą prezentować się następująco:
Dużo, mało? Trochę dużo. Oczywiście z oceną wstrzymamy się do testów, ale wszystko zależeć będzie od jakości zdjęć. To nią vivo Y35 może obronić się wśród najlepszych telefonów do 1500 złotych. Reszta – moim zdaniem – nie broni się niczym poza designem.
https://www.gsmmaniak.pl/1312298/jaki-telefon-do-1500-zl-kupic/
Niektóre odnośniki na stronie to linki reklamowe.
Samsung Galaxy S27 Ultra bez S Pen staje się możliwością. Nowy przeciek sugeruje, że Samsung…
Świetna bijatyka – Mortal Kombat 11 jest teraz do kupienia taniej o 206 zł. Jeśli…
W polskich sklepach pojawił się Samsung Galaxy A26 5G: względnie niedrogi telefon z lubianego przez…
Specyfikacja POCO F7 po premierze nowego procesora wydaje mi się spełnieniem marzeń dla fana tanich…
Snapdragon 8s Gen 4 to nowy SoC dla zabójców flagowców. Tym razem zyski w wydajności…
Wygląda na to, że pod kątem wyceny produktów, znowu jesteśmy traktowani gorzej od reszty Europy.…