Znany celebryta w grze mobilnej? Nic nowego! Tym razem padło na piłkarską legendę – Pele. Szkoda, że gra firmowana jego nazwiskiem do legendarnych raczej nie będzie należeć.
Walka z odtwórczością w grach mobilnych to jak ręczne zbieranie stonki z ziemniaków – niby insektów będzie mniej, ale takie traktowanie przeciwnika nie wypleni zarazy do cna. Tak jest również z różnego rodzaju produktami piłkarskopodobnymi, które nie wnoszą nic ciekawego do swojego gatunku, beznamiętnie rżnąc pomysły innych i kopiując je do własnych produkcji. Oto kolejna odsłona tej niekończącej się opowieści – przed Wami Pele: Soccer Legend.
Patrząc na tytuł tej gry, przed oczyma roztaczała się wizja prześledzenia kariery tego wspaniałego zawodnika w interaktywnym stylu, biorąc udział w najważniejszych meczach jego kariery czy też odwzorowując jego najbardziej spektakularne występy, okraszone wspominkami samego zainteresowanego. W tej grze jednak Pele robi tylko i wyłącznie za statystę na renderach, bo samego piłkarza jest w tej grze malutko. Za to odtwórczości – całe hektary.
O co bowiem chodzi w tej grze? O to, co w większości klepanych na jedno kopyto „flick soccerów” – naszym zadaniem jest wycelowanie ze stojącej piłki w wybrany (bądź też wskazany) fragment bramki i zdobycie gola. Zasady są proste, sterowanie również, a czy gra wnosi cokolwiek sensownego do tego skostniałego modelu rozgrywki? Niewiele – bo jeżeli możemy uznać za nowinkę cokolwiek, to aktywnych, ruchomych obrońców, którzy pojawiają się nie w każdym tytule tego typu, no i możliwość strzelania z główki bądź też z woleja, co nieco utrudnia określenie odpowiedniej wysokości oraz mocy, z jaką uderzamy futbolówkę? Poza tym – nic nowego, wszystko już gdzieś widzieliśmy.
Produkcja Cosi Productions to przy tym rewelacyjna maszynka do wyciągania kasy – rozpoczęcie każdego kolejnego etapu wiąże się z wydaniem jednego serduszka, których możemy mieć maksymalnie dwadzieścia. Te rzecz jasna bardzo szybko znikają z naszego konta, a na każdą nową szansę musimy czekać… 15 minut. Jeśli jesteśmy niecierpliwi, możemy kupić zapas serduszek lub – dość osobliwie – ich nieograniczony zasób na… 4 godzin. Koszt? 15 złotych. Zawsze możemy także zakupić złoto, które wydamy na wspomniane serduszka, ubrania, buty poprawiające celność i inne dodatki. Koszt? Od 20 do nawet 250 złotych. Niemało i ciężko obejść się bez tych dodatkowych wydatków, planując zabawę na dłuższą metę.
A płacimy za grę, która co prawda oferuje całe mnóstwo etapów, ale wszystkie rozgrywają się praktycznie na tę samą modłę, oferując ciągłe strzelanie do celu przy jednoczesnym omijaniu różnorodnych przeszkód. No i wizualnie tytuł ten wcale nie zachwyca – to po prostu bardzo prosty technicznie tytuł z dość klockowatą animacją.
Idę o zakład, że gdyby Pele był pasjonatem gier mobilnym, gorzko zapłakałby nad tytułem, który firmuje swoim nazwiskiem. Ale że zapewne nie jest, to pewnie nie ma pojęcia, że jego wizerunku użyto do gry, która kopiuje pomysły innych, samemu dokładając tylko niewielki procent własnej inwencji twórczej, starając się jednocześnie wyżebrać od gracza maksymalnie jak najwięcej pieniędzy. Oby mniej takich potworków.
Grę pobierzecie za darmo z oferty Google Play i Apple AppStore.
ZALETY
|
WADY
|
Niektóre odnośniki na stronie to linki reklamowe.
Być może zbyt surowo oceniłem flagowce pracujące na procesorze Snapdragon 8 Elite. Są gorące, ale…
Epic Games Store znów rozdaje nową grę za darmo. Tym razem jest mrocznie i tajemniczo.…
Do globalnej premiery zmierza POCO F7 oraz POCO F7 Ultra. Certyfikacja smartfonów Xiaomi to świetna…
HONOR 300 na zdjęciach prezentuje się zjawiskowo. To będzie wyjątkowo cienka brzytwa, która nie przekroczy…
Oto oficjalny wygląd nowego Xiaomi, którego będziemy często polecać. Nazywa się Redmi K80, choć do…
Apple iPhone SE 4 będzie miał premierę w Polsce jeszcze wcześniej, niż oczekiwałem. Smartfon zadebiutuje…