Samsung Galaxy A7 (2018) zadebiutował kilka dni temu jako pierwszy smartfon koreańskiego giganta z potrójnym aparatem z tyłu, a teraz jest dostępny w przedsprzedaży w jednym z polskich sklepów. Czy jest warty swojej ceny?
Samsung odpowiedział na zarzuty dotyczące nijakości jego modeli ze średniej półki, prezentując swojego pierwszego smartfona z potrójnym aparatem z tyłu. Co ważne, model nie jest flagowcem, a średniakiem z prawdziwego zdarzenia. Mam jednak wątpliwości, czy jest warty zakupu.
Zgodnie z zapowiedziami Galaxy A7 (2018) pojawił się w polskiej przedsprzedaży, a konkretnie w sieci sklepów x-kom, gdzie został wyceniony na 1599 złotych w najsłabszym wariancie: 4 GB pamięci RAM oraz 64 GB miejsca na pliki użytkownika.
Tak jak się spodziewano, do Polski trafiła póki co tylko najuboższa wersja najnowszego Samsunga, dostępna w trzech kolorach: niebieskim, złotym oraz czarnym. A jak Galaxy A7 wygląda od środka?
Galaxy A7 to średniak z prawdziwego zdarzenia i na pierwszy rzut oka wygląda bardzo dobrze, ale w niektórych miejscach potrafi wywołać mieszane odczucia – takie, których nie chciałbym odczuwać, kupując telefon za niemal 1600 złotych.
Najbardziej podkreślaną cechą smartfona jest jego potrójny aparat fotograficzny, na który składają się:
Oprogramowanie Galaxy A7 obejmuje tryb Selfie Focus dla kamerki 24 MP z przodu, Pro Lighting Mode, AR Emoji, rozpoznawanie scen oraz zestaw filtrów.
Samsung wyposażył swojego średniaka w 6-calowy ekran Super AMOLED pokryty zakrzywionym szkłem 2,5D oraz czytnik linii papilarnych umieszczony tym razem na bocznej ramce obudowy. Po tej samej stronie znalazły się również przyciski do regulacji głośności. Warto dodać, że telefon możemy także odblokować twarzą.
Samsung nie wykazał się na tym polu, nie podając właściwego modelu procesora – wiemy tylko, że jest ośmiordzeniowym układem o taktowaniu 2,2 GHz. Do pomocy średniak otrzymał 4 GB pamięci RAM oraz 64 GB miejsca dla użytkownika – w Polsce nie otrzymaliśmy wersji z 6/128 GB, ale podstawowe 64 gigabajty możemy rozbudować o kartę pamięci.
Wszystkie podzespoły nowego smartfona zasila akumulator o pojemności 3300 mAh, którą nazwę przeciętną – nie ma tragedii, ale przydałaby się o nieco większa bateria.
Galaxy A7 nie jest pozbawiony wad, które możemy już uznać za poważne. Koreański gigant zrezygnował ze złącza USB typu C, wyposażając model w przestarzałe złącze microUSB. To nie jest poziom smartfona za 1600 złotych z potrójnym aparatem. Oszczędności oszczędnościami, ale to już gruba przesada…
Na pokładzie próżno szukać także modułu NFC, ale przynajmniej jest złącze słuchawkowe jack 3,5 mm.
Krótko podsumowując, sens wydatku rzędu 1600 złotych za tego smartfona pozostawiam do Waszej oceny. Na plus tego modelu zaliczam dobrze skomponowany zestaw potrójnego aparatu oraz ekran Super AMOLED, ale uważam, że został wyceniony zbyt agresywnie.
Samsunga Galaxy A7 (2018) znajdziecie w przedsprzedaży w sieci sklepów x-kom.
Niektóre odnośniki na stronie to linki reklamowe.
Samsung Galaxy S27 Ultra bez S Pen staje się możliwością. Nowy przeciek sugeruje, że Samsung…
Świetna bijatyka – Mortal Kombat 11 jest teraz do kupienia taniej o 206 zł. Jeśli…
W polskich sklepach pojawił się Samsung Galaxy A26 5G: względnie niedrogi telefon z lubianego przez…
Specyfikacja POCO F7 po premierze nowego procesora wydaje mi się spełnieniem marzeń dla fana tanich…
Snapdragon 8s Gen 4 to nowy SoC dla zabójców flagowców. Tym razem zyski w wydajności…
Wygląda na to, że pod kątem wyceny produktów, znowu jesteśmy traktowani gorzej od reszty Europy.…