Czy OnePlus 11 Pro będzie złym flagowcem? Tego nie wiem. Dzisiaj dostaliśmy jednak wskazówkę, że będzie to po prostu kopia telefonu Oppo. Czy to koniecznie musi być zła wiadomość?
Oppo i Xiaomi wiedzą dobrze, że niektóre marki w niektórych krajach są mocniejsze od innych. Dlatego niektóre Redmi to nasze POCO, niektóre realme też nieźle mieszają. Takie zabiegi raczej rzadko zdarzają się jednak we flagowej półce. Prekursorem będzie OnePlus 11 Pro. Never Settle pozwoliło sobie na klonowanie.
OnePlus 11 Pro i Oppo Find X6 Pro jako ten sam flagowiec
Po oficjalnym połączeniu systemów operacyjnych nikt już chyba nie łudził się, że obecny OnePlus ma coś wspólnego ze swoją legendą. Jedno ze źródeł prosto z Chin mówi wręcz o rebrandingu. OnePlus 11 Pro ma być inną wersją Oppo Find X6 Pro+. To smutne, bo przecież przez lata marka zgromadziła sobie rzesze fanów. Fanów, którym nie podoba się to, co robi z nimi Oppo.
Spróbujmy jednak spojrzeć na to z pozytywnej strony. ColorOS 13 póki co wygląda świetnie. Jeśli nie zabiją go bugi, nie ma co demonizować go przed testami. Mnie chodzi bardziej o pozycjnowanie. Skoro ma to być kopia Oppo Find X6 Pro+, to musi być jednocześnie najlepszym, co Oppo ma do zaoferowania. To z kolei oznacza, że będzie znacznie ciekawszy, niż nijaki OnePlus 10 Pro.
Wracając do negatywów – bądźmy poważni. To po prostu musi odbić się na wyższej cenie. Być może przy dokładnie takiej samej specyfikacji będzie kilka stówek tańszy od odpowiednika u Oppo. Musi to jednak przełożyć się na przekroczenie 5 tysięcy złotych. Pułapu, którego przebicia OnePlusowi udawało się uniknąć przez lata.
Czy warto czekać na nowego flagowca, skoro OnePlus 10T w Polsce ma tak rozsądną cenę? Na ten temat zdanie wyrobisz sam. W poniższym tekście znajdziesz wszystko, co warto wiedzieć przed zakupem.
Promocja: 16 GB RAM, ładowanie 150W i prezent za 600 zł, czyli OnePlus 10T już w Polsce!
Niektóre odnośniki na stronie to linki reklamowe.